Pomysł z poleceniem na zachód, dla fazy całkowitej, był zasadniczo dobry. Tym razem trafiło na Lizbonę ze względu na wygodne połączenie z Wrocławia, oraz fakt że udało się znaleźć mieszkanie na poddaszu z widokiem na zachód.
Pogoda w Portugalii jednakże, wbrew slajdom sprzedażowym biur podróży, potrafi być bardzo Polska. I po godzinach wyczekiwania udało się urwać kilkadziesiąt sekund fazy całkowitej.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zaćmienie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zaćmienie. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 16 maja 2022
TLE 2022
poniedziałek, 21 stycznia 2019
Całkowite zaćmienie Księżyca
Bezchmurna noc na Śnieżce nie zdarza się często. Natomiast bezchmurna noc z całkowitym zaćmieniem Księżyca chyba rzadziej niż raz na sto lat. Prognoza ICM wyklarowała się na dobę przed zaćmieniem - niemal cały kraj w chmurach, Małopolska i Karkonosze bez.
Wejście na Śnieżkę trwa ok. 2.5 godziny od parkingu. Po drodze - Równina pod Śnieżką, wyjątkowe miejsce pod względem klimatu. I nocnych widoków.
Blask pełni Księżyca całkowicie zalewa niebo, dopiero podczas fazy częściowej można zrobić zdjęcie gwiazd. Tutaj już na szlaku nad Równiną.
Na szczycie znajduje się obserwatorium IMGW. Plan był taki żeby złapać niski Księżyc w tle.
Warunki: wiatr
Warto na górze wytrzymać do wschodu słońca. Kolory jakie przyjmuje niebo, są niemożliwe do reprodukcji. Po prostu nie ma takiej techniki, nie zobaczy się więc tego brzasku na ekranie, ani wydruku. Tylko na miejscu.
Tutaj też widać jaka mniej więcej pogoda jest w dolinie - niskie chmury, mgła - dodatkowo wyciemniająca niebo.
W większej ekipie pokusiłbym się o zabranie ciężkiego sprzętu, i Maksutova 1350mm. Ale i tak wiedziałem, że ten obszar zajmie Darek :-)
Księżyc chyli się już ku zachodowi. Nadal - zachmurzenie 0/8 po horyzont, a przecież z 1603m.n.p.m horyzont jest naprawdę daleko.
Na koniec zaćmienia jeszcze niespodzianka.
Przy wschodzie słońca czasem widać zawieszony w powietrzu cień góry. Tym razem jest ciekawiej - bo przyjmijmy w uproszczeniu że cień Śnieżki wskazuje środek cienia Ziemi który jeszcze pada na Księżyc, dzięki czemu zupełnie dobrze widać proporcję wielkości obu ciał.
Wejście na Śnieżkę trwa ok. 2.5 godziny od parkingu. Po drodze - Równina pod Śnieżką, wyjątkowe miejsce pod względem klimatu. I nocnych widoków.
Blask pełni Księżyca całkowicie zalewa niebo, dopiero podczas fazy częściowej można zrobić zdjęcie gwiazd. Tutaj już na szlaku nad Równiną.
Warunki: wiatr
Warto na górze wytrzymać do wschodu słońca. Kolory jakie przyjmuje niebo, są niemożliwe do reprodukcji. Po prostu nie ma takiej techniki, nie zobaczy się więc tego brzasku na ekranie, ani wydruku. Tylko na miejscu.
Tutaj też widać jaka mniej więcej pogoda jest w dolinie - niskie chmury, mgła - dodatkowo wyciemniająca niebo.
Księżyc chyli się już ku zachodowi. Nadal - zachmurzenie 0/8 po horyzont, a przecież z 1603m.n.p.m horyzont jest naprawdę daleko.
Na koniec zaćmienia jeszcze niespodzianka.
Przy wschodzie słońca czasem widać zawieszony w powietrzu cień góry. Tym razem jest ciekawiej - bo przyjmijmy w uproszczeniu że cień Śnieżki wskazuje środek cienia Ziemi który jeszcze pada na Księżyc, dzięki czemu zupełnie dobrze widać proporcję wielkości obu ciał.
piątek, 27 lipca 2018
Całkowite zaćmienie Księżyca
Tegoroczne zaćmienie do samego końca trzymało w napięciu.
Po okresie bezprecedensowo słonecznej pogody przyszły burze. W dniu zaćmienia. Sześć godzin przed zaćmieniem.
Dobrym prognostykiem przynajmniej było to, że w pokrywie chmur co rusz pojawiały się spore dziury. Pozostało liczyć na fuksa.
Imprezę rozlokowaliśmy na dachu sąsiedniej kamienicy. Księżyc, jeszcze bez Marsa, w zaawansowanej fazie.
Opozycja Marsa, trzeba przyznać, bardzo podniosła poziom wizualny zjawiska. Samo zakrycie jest tym ciekawsze, im ciekawszych ma towarzyszy. Jest to szczególnie istotne w dużym mieście, gdzie nie ma najmniejszych szans na jakiekolwiek gwiazdy w otoczeniu Księżyca.
Ogniskowa 105 mm uchwyciła zbliżenie obu ciał.
I jeszcze raz, jedyny drapacz chmur w mieście na tle chmury, na tle Księżyca, na tle Marsa.
Po okresie bezprecedensowo słonecznej pogody przyszły burze. W dniu zaćmienia. Sześć godzin przed zaćmieniem.
Dobrym prognostykiem przynajmniej było to, że w pokrywie chmur co rusz pojawiały się spore dziury. Pozostało liczyć na fuksa.
Imprezę rozlokowaliśmy na dachu sąsiedniej kamienicy. Księżyc, jeszcze bez Marsa, w zaawansowanej fazie.
Opozycja Marsa, trzeba przyznać, bardzo podniosła poziom wizualny zjawiska. Samo zakrycie jest tym ciekawsze, im ciekawszych ma towarzyszy. Jest to szczególnie istotne w dużym mieście, gdzie nie ma najmniejszych szans na jakiekolwiek gwiazdy w otoczeniu Księżyca.
Ogniskowa 105 mm uchwyciła zbliżenie obu ciał.
I jeszcze raz, jedyny drapacz chmur w mieście na tle chmury, na tle Księżyca, na tle Marsa.
poniedziałek, 7 sierpnia 2017
Częściowe zaćmienie Księżyca
Dach RENOMy (wiki) jest całkiem udanym miejscem. Niestety, przed 21szą trzeba zejść na ziemię. Innym dobrym miejscem jest okolica, obecnie nieczynnego, starego obserwatorium na Wzgórzu Partyzantów (wiki). Szkoda, że obecnie nic się tam nie dzieje.
HINT: Timelapsy Księżyca trzeba robić możliwie gęsto, 8-10s między klatkami maks.
HINT: Timelapsy Księżyca trzeba robić możliwie gęsto, 8-10s między klatkami maks.
środa, 22 lipca 2009
Kawał o chińskiej karze
Są różne rodzaje kar. Kara za pychę była rok temu na syberii, tym razem doświadczyliśmy kary za zwątpienie. Kiedy od rana na przemian pada i leje, a ciężko zataszczony przez ćwierć świata sprzęt spokojnie moknie, siły optymizmu opuszczają niemal każdego.



Przez wrodzone lenistwo nie rozkręciłem do ostatka swojego montażu kwadrans przed niespodziewaną odmianą losu. Tuż przed fazą całowitą zaczęło przezierać nieśmiało Słońce.
Wartość funkcji LiveView w tym momencie była bezdyskusyjna.
Pytanie zasadnicze, czy w tych warunkach będzie widać cokolwiek z fazy całkowitej?
Kary część dalsza. W pośpiechu i rozgorączkowaniu nie włączyłem autoblokady lustra i nie podczepiłem wężyka. W wyniku czego potencjalnie najciekawsze zdjęcie wyprawy zostało przypadkowo uszkodzone.
Cały czas kapały na nas krople deszczu. Większość ekspozycji nie nadaje się do niczego. Przy znikającym co chwila Słońcu kadrowanie było bardzo trudne, to jest jedyne zdjęcie w którym udało się wycelować tubą w sam środek.
Trzeci kontakt niestety uciekł mi z kadru. Szkoda, gdyż wizualnie wyglądało to niesamowicie. Powtórne kręcenie gałkami zajęło mi długie kilkanaście sekund.
Przejaśnienia starczyło raptem na kilka minut po trzecim kontakcie. To jest ostatnie sensowne zdjęcie tego zaćmienia. Większość ekspozycji z tej fazy częściowej ma niewielką wartość przez nie włączoną autoblokadę lustra.
Wynika z tego, że ciąg działań podczas zaćmienia trzeba sobie spisać wcześniej na tekturce i przykleić na tubie tuż przed nosem. Dużo potencjalnie wartościowych zdjęć zrobiłem źle przez improwizację na ostatnią chwilę. Do humoreski należy zaliczyć fakt konieczności zmiany karty w aparacie podczas fazy całkowitej(!). Teraz to się wydaje aż niewiarygodne, ale tak obśmiewana sytuacja zdarzyła mi się naprawdę.
Jeśli można coś sensownego na koniec dodać, to głównie to aby nie tracić głowy nawet w najmniej sprzyjających warunkach.


Przez wrodzone lenistwo nie rozkręciłem do ostatka swojego montażu kwadrans przed niespodziewaną odmianą losu. Tuż przed fazą całowitą zaczęło przezierać nieśmiało Słońce.
Wartość funkcji LiveView w tym momencie była bezdyskusyjna.Pytanie zasadnicze, czy w tych warunkach będzie widać cokolwiek z fazy całkowitej?
Kary część dalsza. W pośpiechu i rozgorączkowaniu nie włączyłem autoblokady lustra i nie podczepiłem wężyka. W wyniku czego potencjalnie najciekawsze zdjęcie wyprawy zostało przypadkowo uszkodzone.
Cały czas kapały na nas krople deszczu. Większość ekspozycji nie nadaje się do niczego. Przy znikającym co chwila Słońcu kadrowanie było bardzo trudne, to jest jedyne zdjęcie w którym udało się wycelować tubą w sam środek.
Trzeci kontakt niestety uciekł mi z kadru. Szkoda, gdyż wizualnie wyglądało to niesamowicie. Powtórne kręcenie gałkami zajęło mi długie kilkanaście sekund.
Przejaśnienia starczyło raptem na kilka minut po trzecim kontakcie. To jest ostatnie sensowne zdjęcie tego zaćmienia. Większość ekspozycji z tej fazy częściowej ma niewielką wartość przez nie włączoną autoblokadę lustra.Wynika z tego, że ciąg działań podczas zaćmienia trzeba sobie spisać wcześniej na tekturce i przykleić na tubie tuż przed nosem. Dużo potencjalnie wartościowych zdjęć zrobiłem źle przez improwizację na ostatnią chwilę. Do humoreski należy zaliczyć fakt konieczności zmiany karty w aparacie podczas fazy całkowitej(!). Teraz to się wydaje aż niewiarygodne, ale tak obśmiewana sytuacja zdarzyła mi się naprawdę.
Jeśli można coś sensownego na koniec dodać, to głównie to aby nie tracić głowy nawet w najmniej sprzyjających warunkach.
piątek, 1 sierpnia 2008
Sibirskaja Korona
Rano na dzień dobry wita nas nasz ulubiony kolor nieba. Zachmurzenie 0. Pada decyzja, że zostajemy tutaj do końca. Nieprawdopodobnym zbiegiem szczęścia znajduję na stanowisku obserwacyjnym ruski wał korbowy od jakiejś maszyny. Ideał waży ponad 20kg, ma małą platformę i wywiercony otwór o odpowiedniej średnicy. Normalnie zaczynam wierzyć w cuda. Niemałym wysiłkiem wbijam to w ziemię i pionuję. Przykręcam montaż. Wszystko działa!
Słońce szybko podnosi się nad lasem, robi się nieznośnie gorąco, ponad 40C w cieniu. Metalowe przedmioty wystawione na Słońce są niemożliwe do utrzymania w dłoni. Robię artyleryjską osłonkę i ustawiam sprzęt osią do gwiazdy. Wokół rozbijają się trójnogi kolegów. Ktoś przynosi Polską flagę i przybija do tyczki. Wierzymy że się uda.
Po obiedzie przyszli już wszyscy. Dziewczyny śpiewają "Słoneczko rozchmurz buzię, bo nie do twarzy Ci w tej chmurze" i inne, bo robi się, cholera, pochmurno! Z nieba spadło niespodziewanie kilka kropel deszczu. Szybko zakrywamy swoje sprzęty za ciężkie tysiące, w worki po śmieciach.
Skrycie podziwiam Pana Tadeusza. Weterana nad weteranami. Człowieka, który pamięta zaćmienie z 1954 w Polsce i 2006 w Turcji. Mam nadzieję, że zobaczymy się również w Chinach w 2009.
Nieubłaganie nadchodzi ten moment. Czekamy.
Pierwszy kontakt! Chmury wyglądają już jakoś tak nie groźnie. Uda się, uda się!
Z notatnika: I kontakt. Baranki. 37.5C
Z notatnika: ostrość seeingowa.
Z notatnika:
10:10 CHMURY
10:15 ostrość seeingowa.
Z notatnika: 10:20 seeingowo, 32C.
Trwa wielkie kibicowanie chmurze, żeby przeszła, żeby przeszła...
Z notatnika: 10:30 seeingowo.
Już wiemy, że się nie uda. To jest nie do uwierzenia, ale nie uda się. Tej chmury nic już nie wymaże, nic nie rozwieje. Powietrze zastygło ciężkie jak ołów. Razem z nim nasze nadzieje.
Z notatnika: 10:45 seeingowo - chmura!
Nie udało się. Odkręcam aparat od teleskopu. Przykręcam kitowy obiektyw. Robię zdjęcia wokół siebie.
Wiele rzeczy dzieje się naraz. Gdzieś na południu grzmi i błyska. W nas uderzają porywy suchego gorącego wiatru. Niebo gaśnie.
Mija dwadzieścia pięć okrutnych minut, zanim ten potwór znikł odparowany promieniami Gwiazdy.
Automatyzm obserwatora zwycięża. Ręka sama sięga po notes.
Z notatnika: 10:20 fot. dosyć ostro.
Z notatnika: 10:30 seeingowo.
Z notatnika: 10:40 seeingowo, 1/250 pojechana
Z notatnika: 10:45 seeingowo
Z notatnika: dosyć dobrze.
Wieczorem pozostała już tylko Korona Syberii, alc. vol. 5.40% Temp 12C. Piana na dwa palce. Wot żizn, eh.
poniedziałek, 19 marca 2007
Dzień zaćmienia!

Udało się! Pogoda na dalekiej Syberii dopisała. Jedynym mankamentem był lekki mróz -12C, który na szczęście nie zmógł ani aparatu, ani laptopa. Wyprawę można już formalnie uznać za udaną. Ale to dopiero początek atrakcji...
Opis całej wyprawy: www.astrohobby.pl
środa, 29 marca 2006
Centerline.

Perfekcyjna pogoda, ciepłe morze. Ziemia, Księżyc i Słońce ustawione w jednej linii,
można chcieć czegoś więcej?
Cała galeria foto i video: www.astrohobby.pl
Subskrybuj:
Posty (Atom)














